NASZA SMERFETKA" MARTYNKA KRUK urodziła się 05.08.2002r.


Historia Martynki to historia pisana sercem, w której ludzie o wielkich sercach uratowali życie Małej Królewny....


Martynka to bardzo dzielna dziewczynka, u której przed 6 urodzinami zdiagnozowano nowotwór CHŁONIAK NIEZIARNICZNY, chorobę trudną do wykrycia i jeszcze trudniejszą do wyleczenia. Pomimo intensywnego leczenia wyniki Martynki pogarszały się a ilość komórek nowotworowych ciągle rosła. W tej sytuacji nie było możliwości wykonania przeszczepu szpiku kostnego, pomimo, iż dawcą mogłam zostać ja (mama.) Po półrocznej walce z chorobą Martynka została wypisana do domu ze skierowaniem do opieki hospicyjnej. My Rodzice Martynki nie pogodziliśmy się z tym, podjęliśmy walkę o życie naszego dziecka. W Internecie umieściliśmy rozpaczliwy apel o pomoc w znalezieniu pomocy dla Martynki. I stał się pierwszy cud: sprawa Martynki nabrała rozgłosu...tysiące ludzi chcących pomóc Smerfetce, ludzi szukających lekarzy, wysyłających apele, wpłacających pieniądze zaczęło działać. Cudownych ludzi, dzięki, którym stał się cud drugi: znalezł się cudowny czowiek,który znalazł klinikę w Niemczech, która wstępnie wyraziła chęć pomocy Martynce. Koszty ogromne, ale po wpłacie pierwszej raty w wysokości 35tyś euro Martynka może wyjechać. Cud trzeci: udało się szybko zebrać pieniądze na I ratę i wyjazd a wspaniali przyjaciele Martynki zorganizowali transport Martynki do Heidelbergu, co przy uwzględnieniu stanu Martynki nie było rzeczą prostą. Cud czwarty: Martynka jest w Niemczech, jest diagnozowana, ma wokół siebie same dobre Anioły. Cud piąty: lekarze zaczynają leczyć Martynkę a jej organizm idealnie reaguje na leczenie - i tak jest do dzisiaj. Cud szósty: są pieniądze na dokończenie leczenia szpitalnego Martynki, wstępnie przewidywane jest ono na okres 2 lat...Kolejne dziesiątki, setki, tysiące cudów zdarzają się każdego dnia, kiedy Martynka otwiera oczka...dobre wyniki, brak reakcji ubocznych na podawane chemię, rosną włoski, wraca uśmiech, wakacje w Polsce, nauka w pierwszej klasie w niemieckiej szkole....
Historia Martynki pisze się każdego dnia, jest pełna cudów i łez, ale już tylko łez szczęścia - dziękujemy wszystkim stokrotnie za uśmiech naszego dziecka, za jej życie i radość.


Niech nasza historia będzie pisana też dla pokrzepienia serc wszystkich, którym odebrano nadzieję.


Cuda naprawdę się zdarzają a świat jest pełen cudownych ludzi.